Szczyrk. Nr 1 na zimowej mapie Polski

W końcu zima zawitała na dobre. No może nie we Wrocławiu, ale w górach nikt na brak śniegu nie może narzekać. W miniony weekend, z początkiem nowego roku, wybraliśmy się do Szczyrku na pierwsze spotkanie z zimą. Wyjazd okazał się tak cudowny, z tak wielu względów, że grzechem byłoby nie napisać o tej miejscowości nic.

Gdzie ten Szczyrk?

Jeśli nie jesteś wkręcony (jeszcze) w żadne zimowe sporty albo pochodzisz z dalszego rejonu polski, możesz się zastanawiać gdzie ten Szczyrk. Jest to nie duże miasto w województwie śląskim, zaledwie kilkanaście kilometrów od Bielsko-Białej. Położony w malowniczej dolinie rzeki Żylicy, jest idealnym miejscem na zimowe szaleństwo na stoku. Nam udało się tu trafić dzięki naszym znajomym, którzy tutaj mieszkają.

Ach te stoki

Zanim zacznę rozpisywać się o super nowej szczyrkowskiej infrastrukturze narciarskiej, muszę napomnieć, że ekspertami w tej dziedzinie nie jesteśmy. Ja ostatni raz na stoku byłam parę dobrych lat temu, a Przemas pierwszy raz w życiu odwiedził góry zimą. Mimo wszystko nie trudno zauważyć, że Szczyrk się postarał i ma do zaoferowania same dobroci dla wszystkich amatorów białego szaleństwa.

Zacznijmy od kilkudziesięciu tras o różnym poziomie umiejętności i łącznej długości około 40 km. Do tego mnóstwo wyciągów, w tym nowoczesne podgrzewane kanapy i 10-osobowa gondola. Jeśli komuś mało, to na dole, na górze i na samych trasach znajdziemy mnóstwo knajpek, barów. W jednym z tych miejsc możemy się zagrzać, podjadając np. grillowany oscypek z żurawiną lub pijąc jabłkowego grzańca.

Na stokach można spędzić cały dzień. Wyciągi startują już od 8:00 rano i działają do 16:00, aby po dwugodzinnej przerwie znów zabrać na górę tych wytrwałych. W Szczyrku wieczorna jazda trwa od 18:00 do 21:00 i odbywa się na trasach 1 i 3, na które zawiezie nas gondola.

Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronie Szczyrk Mountain Resort.

Nauka jazdy po śniegu 🙂

Jeśli tak jak ja, nie jesteś mistrzem w szusowaniu, lub jak Przemas nigdy wcześniej nie miałeś styczności z zimowymi sportami, nic straconego! Nie ważne ile masz lat, zawsze jest dobry moment na naukę. Ja ostatni raz na nartach jeździłam 17 lat temu, Przemas nigdy, a pomimo to, możemy stwierdzić, że już wiemy, o co w tych nartach chodzi! A co najlepsze, chcemy więcej!

To wszystko dzięki dwóm godzinom nauki jazdy pod okiem super instruktora ze szkółki SnowRide. SnowRide to nowootwarta szkółka, która uczy jazdy zarówno na nartach, jak i na snowboardzie, na wszystkich poziomach zaawansowania. Młodzi instruktorzy wiedzą jak dobrze nauczyć każdego, dostosowując zajęcia indywidualnie do predyspozycji kursanta. Dodatkowym plusem szkółki SnowRide, jest jej usytuowanie. Biuro znajduje się przy dwóch wyciągach kanapowych Solisko, z których można dostać się na trasy o każdym poziomie umiejętności.

A po stoku do baru raz!

Bo co tak idealnie nie dopełnia całego dnia spędzonego na stoku, jak dobry porządny obiad w jednej z góralskich restauracji. Szczyrk ma się czym pochwalić i w tej kwestii.  Po obu stronach głównej ulicy rozciągają się przeróżne karczmy, gospody, kawiarnie i bary.

My pierwszego dnia odwiedziliśmy Pierogarnię Bracka, która jak łatwo się domyślić serwuje pierogi. I to mega przepyszne pierogi w różnych wariacjach, na słono i na słodko. Do tego mają wyjątkowo dobre grzane piwo z sokiem z ostrężyny. Całego zachwytu nad tym miejscem, dopełnia jego wystrój. Stare drewniane stoły, zakryte koronkowymi obrusami, różnie zdobione krzesła, do tego muzyka płynąca z gramofonu stojącego na barze zbudowanym z kolorowo pomalowanych luksferów. Tak pysznie i przyjemnie, że aż szkoda było wychodzić.

Kolejnego dnia odwiedziliśmy Markową Destylarnię. Powiem krótko, jeszcze nigdy nie jadłam tak idealnie zrobionego kurczaka. Uważam, że jest to miejsce obowiązkowe w Szczyrku. Co prawda ceny dań zaczynają się od 30 zł w górę, ale obiecuję są warte swojej ceny. Destylarnia jest markową restauracją Wódek Regionalnych, czyli szczyrkowskiej Kurwnicy. Można tutaj spróbować jej wszystkich rodzajów, tylko uwaga na ból głowy na następny dzień.

Na późniejszy wieczór, a nawet dłuższą nocną zabawę, dobrym lokalem jest Freeride Bar. Wesołe miejsce prowadzone przez dwie dziewczyny. Za barem mnóstwo różnych alkoholi, z których dziewczyny tworzą przeróżne drinki. Dla głodnych jest też coś na ząb. Ogromne autorskie zapiekanki, burgery w czarnych i czerwonych bułkach, chrupiące frytki. Mniam! Przy okazji gra fajna muza, więc można trochę tupnąć nóżką. Tylko uwaga! Freeride Bar jest naprawdę super, więc często bywa tu mocno tłoczno.

Po prostu trzeba tu być!

W Szczyrku spędziliśmy zaledwie weekend i już wyjeżdżając było nam zdecydowanie za mało. Oboje z Przemasem dawno nie mieliśmy takiej frajdy ze śniegu, z gór. Te 3 dni minęły w mgnieniu oka i wiemy, że pomimo okropnie napiętych planów, jeszcze tej zimy tutaj wrócimy.

Jeśli więc nie byliście jeszcze w Szczyrku to najwyższa pora to nadrobić. Jeśli byliście parę lat temu, to również koniecznie musicie tu wrócić, gdyż zmieniło tu się wiele. Tak! Zdecydowanie polecamy Szczyrk na zimową wizytę!

 

 

Related Posts