Nasz van

Przedstawiamy wam naszą wymarzoną Westfalię T3 rocznik 1990.

O Westfalii każde z nas marzyło w pojedynkę już od bardzo dawna. Gdy się poznaliśmy, siła naszego marzenia podwoiła się i postanowiliśmy je urzeczywistnić. Jako, że mieszkamy w Norwegii to tutaj głównie szukaliśmy naszego vana. Łatwo nie było, bo co na internecie pojawiało się jakieś warte uwagi ogłoszenie, to zanim udało nam się zadzwonić, okazywało się już nieaktualne.

W końcu, całkowicie przypadkiem, Przemek znalazł ogłoszenie o Westfalii za Oslo, 8 godzin drogi od nas. Zadzwonił, okazało się, że jest wciąż aktualne, więc niewiele myśląc wsiedliśmy w swoje małe autko i ruszyliśmy w drogę. Vana sprzedawał przemiły starszy pan, którego żona okazała się Polką, przypadek? Pomyśleliśmy… 😉

Kiedy dostaliśmy kluczyki i po raz pierwszy weszliśmy do vana, wiedzieliśmy od razu, że z nim wrócimy. Ja do dziś pamiętam ten zapach, dokładnie taki sam jak jest w starszych przyczepach kempingowych mmmm. Wakacje. Pojechaliśmy na małą jazdę próbną, do mechanika, wróciliśmy, podpisaliśmy umowę i Westfalia była nasza. To był jeden z naszych najszczęśliwszych dni.

Oczywiście jako prawie 30letnie auto, nasza Westfalia wymagała odnowy. Sam środek też nie był do końca tym co chcieliśmy, ale z racji tego, że kupiliśmy ją za mniej niż połowę zakładanej ceny, resztę mogliśmy przeznaczyć na dość sporą renowację.

W chwili obecnej nasza Westfalia znajduje się na warsztacie u zaprzyjaźnionego mechanika, który dopieszcza ją, aby na nasz ślub była gotowa do drogi.

 

Tak wygląda nasza Westi na dzień 08.04.2018