Miesiąc w podróży – podsumowanie

Właśnie minął pierwszy miesiąc naszego Eurotripa2018. Jest to idealny moment, aby zrobić krótkie podsumowanie. Nie będzie to tekst o miejscach, które przez ten czas odwiedziliśmy i o rzeczach, które robiliśmy. Będzie to wpis o nas. Co ten pierwszy miesiąc dał nam, czy jakoś się zmieniliśmy lub czegoś nauczyliśmy? Czy mamy siłę i tak samo dużo entuzjazmu na kolejne miesiące?

Bobi Van = Home sweet Home

Bobiego do podróży przygotowywaliśmy dość długo. Chcieliśmy, aby wszystko było jak najlepiej, jak najbardziej funkcjonalnie. Czy się udało? W Vanie jak do tej pory żyje nam się bardzo dobrze, wręcz coraz lepiej. Na początku spaliśmy tak lekko, że budził nas każdy dźwięk, teraz jesteśmy w stanie zatrzymać się na poboczu drogi i pójść smacznie spać. Posiłki gotujemy coraz sprawniej i coraz mniej wody zużywamy na mycie garów. W tak zwanym praniu wyszło również parę mankamentów, jak to, że drzwiczki w jednej szafce mogłyby się inaczej otwierać, czy to, że przydałoby się jeszcze kilka rzeczy. Są to jednak sprawy drugorzędne, wadzą, ale nie na tyle by narzekać. Podsumowując w Bobim czujemy się jak w domu.

Styl zwiedzania

Myślę, że ile osób, tyle styli zwiedzania. My zwiedzamy chyba bardzo po swojemu. Nie lubimy dużych miast, więc staramy się je coraz częściej omijać. Na początku było to dla nas trochę trudne i pakowaliśmy się w każde bardziej znane miasto, np. w Chorwacji. Trud rezygnacji z miast był trochę podyktowany automatyczną myślą, że jak to przejeżdżać obok, dajmy na to Splitu,a go nie zobaczyć. Po wielu próbach nauczyliśmy się, że miasta zdecydowanie nie są dla nas. Zwiedzamy je w tempie ekspresowym, bo żyjąc niskobudżetowo nie skorzystamy z turystycznych atrakcji za ogromne sumy, ani nie siądziemy w jednej z knajpek na starym mieście na kolację, bo kolację mamy do zrobienia w vanie, z produktów zakupionych w Lidlu. Oczywiście są wyjątki od reguły, ale teraz już wiemy, że zanim wybierzemy się na zwiedzanie miasta, musimy dobrze przeanalizować wszelkie za i przeciw.

Vanlife

Życia w vanie się dopiero uczymy i to w bardzo wolnym tempie. Okazało się, że vanlife w Europie to zupełnie inna bajka niż ten, którego doświadczyliśmy w Nowej Zelandii. Przede wszystkim dlatego, że Europa ma znacznie więcej mieszkańców, przez co szukanie miejsc gdzie można się zatrzymać na łonie natury, często jest dużym wyzwaniem, a czasami wręcz graniczy z cudem. Europa to miasta, korki, autostrady, a w sezonie dodatkowo masa turystów. Dlatego uczymy się krok po kroku tego europejskiego vanlife’a. Tak samo uczymy się podróżować powoli. Na szczęście wychodzi nam to samoistnie. Często szukamy miejsc, nieatrakcyjnych turystycznie, ale spokojnych i pięknych. W takich miejscach parkujemy naszego Bobiego , rozkładamy stolik i krzesła i chillujemy.

My

Eurotrip od początku traktujemy jako wielką przygodę. Jest to realizacja naszego następnego marzenia. Przed rozpoczęciem podróży mieliśmy oczywiście jakieś wizje, plany. Jak to w życiu bywa, czasem jednak realia są nieco inne. Niepowodzenia zaczęliśmy akceptować, a wręcz wykorzystywać. W ciągu tych 30 dni dużo się nauczyliśmy, a raczej wciąż uczymy. Uczymy się być otwarci na wszystko, uczymy się słuchać siebie i swoich przeczuć. Staliśmy się bardziej ciekawi ludzi, miejsc i historii. Kiedy w głowie pojawia nam się pytanie „dlaczego?”, szybko próbujemy znaleźć na nie odpowiedź. Pozwalamy sobie na błędy, śmiejemy się z nich coraz bardziej. I coraz bardziej boimy się, że jak zakończymy naszego tripa i wrócimy do czterech ścian, to oszalejemy.

Miesiąc w liczbach:

Przejechaliśmy 4030km

Wydaliśmy 1765zł na benzynę

Odwiedziliśmy 7 krajów

Spaliśmy 4 noce na kempingach

Pranie robiliśmy 2 razy.

Nakarmiliśmy 2 bezdomne psy

Zgubiliśmy 1 materac do pływania

 

Kolejne miesiące! Czekamy z niecierpliwością 😉

Related Posts