Full Moon Party – Koh Phangan

Tajlandia przyciąga z wielu względów. Jedni lecą głównie dla pysznego jedzenia, drudzy dla rajskich plaż, a jeszcze inni dla dzikich imprez. Pomimo że czasy imprezowych szaleństw powoli za nami, do Tajlandii przylecieliśmy głównie dla Full Moon Party. Ta impreza zamarzyła nam się na początku naszej znajomości, więc nie było opcji jej nie przeżyć.

Impreza w pełni księżca

Full Moon Party odbywa się na wyspie Koh Phangan. Jak sama nazwa wskazuje, jest to impreza podczas pełni księżyca. Proste! Co miesiąc zjeżdżają się na nią ludzie z każdego zakątka świata. Dlaczego jest taka sławna? Nie mam zielonego pojęcia, gdyż podobnych imprez na świecie jest wiele. Mimo wszystko muszę przyznać, że wydarzenie to ma swój klimat, którego nie poczułam nigdzie indziej.

Plaża, dzika plaża

Miejscem Full Moon Party jest Haad Rin. Długa piaszczysta plaża, na której znajduje się mnóstwo barów. Żeby tam się dostać, trzeba wziąć taksówkę, która kosztuje 100 batów (12 zł) od osoby. Przed wejściem na plażę od razu wita nas mnóstwo stoisk ze sławnymi tajskimi bucketami, czyli wiaderkami z alkoholem. Takie wiaderko kosztuje 350 batów i ma w sobie 300 ml wybranego alkoholu, sodę lub sok i obowiązkowo Red Bulla. Kolejne stoiska, to miejsca, gdzie można pomalować swoje ciało w przeróżne wzorki, obowiązkowo farbą fluorescencyjną. Tak! To motyw przewodni Full Moon Party! Niech się każdy świeci! Tak jak ten księżyc w pełni. Tutaj mikro tip: farbki można kupić wcześniej w wielu sklepach na wyspie i pomalować się samemu, wychodzi to sporo taniej. Wejście na plażę kosztuje 100 batów, czyli jak na taką imprezę można powiedzieć, że nic.

Do wyboru, do koloru

Po wejściu wita nas tłum imprezowiczów. Ludzie w każdym wieku, młodzi, starzy (czyli jak my?) rodziny z dziećmi. Wszyscy uśmiechnięci, świecący tańczą przed jedną ze scen. Tańczą, bawią się na piasku, na podeście, a nawet i w morzu. Muszę przyznać, że energia jaka tam panuje, jest magiczna. Aura otaczająca imprezę to jedno wielkie szczęście. Scen jest kilkanaście, bo każdy bar wystawia swoją. I co najlepsze, na każdej scenie jest inna muzyka, więc chyba nie ma osoby, która by się nie odnalazła. W imprezowy szał wpada się w sekundę! Najlepszym sposobem na ogarnięcie tej całej imprezy jest spacerowanie brzegiem morza od sceny do sceny. Bo one nie tylko muzyką się różnią, ale i atrakcjami. Przy jednej płonie wielkie ognisko, przy drugiej jest tyle lamp UV, że zamiast ludzi widać tańczące kolorowe światła, a na jeszcze innej obywa się fire show, podczas którego można spróbować swoich (pijackich) sił w skakaniu przez płonącą linę. Atrakcji jest mnóstwo, bo tyle jest scen. Czas na plaży Haad Rin leci zdecydowanie zbyt szybko.

Uwaga! Złodziej!

Niestety tak wielka impreza, to również duży pożytek dla złodziei. Wybierając się na Full Moon Party, najlepiej zostawić wszelkie cenne rzeczy w pokoju. Polecamy zrobić sobie kopię paszportu, zabrać jedynie odpowiednią ilość gotówki, ewentualnie telefon, bo zdjęcia trzeba robić. Oczywiście trzeba tego wszystkie BARDZO mocno pilnować! Złodzieje tutaj działają jak magicy, było i nima, amba fatima. Wiem, o czym mówię, bo i nas to spotkało, a dokładnie kolegę, który z nami był. Sekunda nieuwagi i telefon znikł. Niestety razem ze wszystkimi zdjęciami z tej imprezy. Tak, z racji tego, że kolega miał super telefon z ekstra aparatem, to on robił foty. Tym oto sposobem nie możemy podzielić się z wami zdjęciami. Nam na szczęście zostały wspomnienia.

Dla tych, którzy wybierają się do Tajlandii w datach nieprzypadających na Full Moon Party mam dobrą wiadomość. Wyspa Koh Phangan imprezuje prawie cały czas. Są imprezy Half Moon Party, Jungle Party, Waterfall Party i zapewne inne party też. Co prawda są to już prywatne imprezy, często z jedną główną sceną i wejściem płatnym około 1700 batów. Mimo wszystko, na Koh Phangan poimprezować z klasą da się zawsze.

Full Moon Party w pigułce:
Gdzie? Plaża Haad Rin na wyspie Koh Phangan

Kiedy? Co pełnię księżyca (dokładne daty możecie sprawdzić na stronie www.fullmoonparty-thailand.com )

Za ile? 100 batów za wstęp
Czy warto? WARTO!

Related Posts