Budapeszt na rowerze

Kto nie słyszał o Budapeszcie? Stolica i największe, mogłoby się wydawać, jedyne miasto na Węgrzech. Co rok przyciąga masę turystów z całego świata. Leży nad Dunajem i powstał z Budy na prawym brzegu i Pesztu na lewym brzegu. Całą resztę tego typu informacji znajdziecie na Wikipedii itp. My przybliżymy wam Budapeszt ze strony turysty, turysty, który nie przepada za zwiedzaniem miast, a zwiedził tę ogromnie ogromną stolicę i to na rowerze.

Inaczej niż większość turystów

Rower jako środek przemieszczania się po Budapeszcie, był dla nas dość oczywistym wyborem. Po pierwsze rowery ze sobą mamy, po drugie, w ramach ciągłego oszczędzania, nie musieliśmy płacić za przejazdy metrem, autobusem czy trolejbusem, gdzie bilet jednorazowy kosztuje 450 forintów. Dodatkowo rower dał nam pełną niezależność oraz możliwość zwiedzenia jak najwięcej, przy jak najmniejszym wysiłku. Zwłaszcza przy tak wysokich, wakacyjnych temperaturach, chodzenie po mieście pieszo, szybko skończyłoby się pełzaniem od cienia do cienia. Rowerami udało nam się pojeździć około 6 godzin, zwiedzając przy tym całe Wzgórze Zamkowe.

Zdjęcia tutaj 😉

Zamkowymi dróżkami

Most Łańcuchowy

Auto zaparkowaliśmy na strzeżonym parkingu, jakieś 3 km od centrum. Wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy w stronę Mostu Łańcuchowego, mijając przy tym dworzec główny. Dworzec to w większości perony i sklepy z gazetami lub jedzeniem. Na próżno szukać pań kasjerek wystających zza okienka. Tutaj wszystkie kasy zostały zastąpione automatami na bilety. Most Łańcuchowy, trzeba przyznać, jest bardzo ładny. Na obu jego krańcach widnieją pomniki lwów, które zdają się strzec obu części Budapesztu, czyli Budę za mostem oraz Peszt przed nim.

Baszta Rybacka

Przechodząc przez most, dochodzi się wpierw do kolejki, którą można wjechać na górę, wprost na mury parlamentu. My jednak, głównie z racji naszych rowerów, ale także ogromnej kolejki, postanowiliśmy wjechać na górę dzielnie pedałując. Droga na szczęście nie jest bardzo stroma i bez większego wysiłku można pokonać ją rowerem. Ścieżka prowadzi najpierw do Baszty Rybackiej, która zachwyca od pierwszej chwili. Kamienne białe mury, szerokie schody, tarasy widokowe z mnóstwem okienek, a także wieżyczki. Dodatkowo uwagę przyciąga dach baszty, który wykonany jest z kolorowych dachówek. Dookoła znajdziemy mnóstwo uliczek z kawiarniami, lodziarniami i małymi sklepikami z pamiątkami.

Zamek Królewski

Jadąc dalej, na lewo od Baszty, dociera się do zamku i jego tarasów. Zaraz obok jest wyjście kolejki, którą można było wjechać z dołu. Mury zamku nie są już tak białe jak przy Baszcie, ale dzięki otaczających ich ruinom, sprawiają wrażenie bardziej masywnych. Z tarasów przed zamkiem rozpościera się przepiękny widok na cały Budapeszt oraz rzekę Dunaj. Mając szczęście, tak jak my, można załapać się także na zmianę warty. Jadąc dalej dotrzemy do Węgierskiej Galerii Narodowej oraz kolejnych tarasów widokowych i ruin. Naprawdę widoki jaki fundują nam okolice zamku są tak piękne, że ma się ochotę zatrzymywać co krok na zdjęcia. Widok się nie nudzi, a z każdego miejsca wygląda lekko inaczej.

Cytadela

Nieco dalej na zachód od zamku znajduje się Cytadela, która położona jest na Górze Gellerta. Podjazd rowerem w pewnym momencie zakończył się podprowadzaniem, gdyż licząca 235 metrów góra, jest naprawdę  dość stroma. Oprócz Cytadeli, w której znajdziemy muzeum, restaurację, a nawet schronisko młodzieżowe, na szczycie góry znajduje się Pomnik Wolności. Przedstawia on 14 metrową kobietę trzymającą palmowy liść. Spod pomnika rozpościera się panoramiczny widok na miasto.

Rower w mieście

Jak nietrudno się domyślić, Budapeszt jest bardzo turystycznym miastem, przez co w sezonie wakacyjnym, jest zatłoczony ludźmi z całego świata. Przez to mogło by się wydawać, że jazda rowerem w takich warunkach graniczy z cudem, a raczej kończy się na powolnym prowadzeniu roweru obok siebie. Nic z tych rzeczy! Budapeszt jest bardzo przyjazny rowerzystom. Prawie wszędzie znajdują się ścieżki rowerowe, a tam gdzie ich nie ma piesi bez problemu ustępują miejsca pedałującym. Oczywiście zdarzyły się miejsca, w których podprowadzaliśmy rowery, ale to głównie dlatego, że co chwila stawaliśmy zrobić zdjęcie, albo łaziliśmy po murach zamku, gdzie co jakiś czasy natykaliśmy się na kilka schodków.

Osobiście bardzo polecamy pozwiedzać Budapeszt rowerem. Zaoszczędzi się mnóstwo czasu i energii, w porównaniu do zwiedzania na pieszo. Przechadzając się po mieście, można natknąć się na wypożyczalnie rowerów dla turystów, lub wypożyczyć rower miejski, którego stacje są co kilka przecznic.

 

Related Posts